Wielu mężczyzn funkcjonuje w ten sposób przez długie lata, będąc przekonanymi, że jedyna słuszna droga musi być trudna, a nawet bolesna. Z czasem ich siły zaczynają się wyczerpywać, poczucie osamotnienia odbiera motywację, pojawiają się wypalenie i problemy ze zdrowiem.
W trakcie męskich wypraw na północ żywioły nie pytają o zgodę – żyją własnym rytmem. Zawsze jednak przychodzi moment, w którym można się zatrzymać, odpocząć, zmienić kierunek albo po prostu osłonić się od wiatru. Nie po to, by się poddać, ale odzyskać siłę i dotrzeć do celu z satysfakcją.
To dobry moment, by zobaczyć, że presja, nadmiar odpowiedzialności i cudze oczekiwania często są ciężarem, którego wcale nie trzeba dźwigać. Można się im przyjrzeć, nazwać je i świadomie odłożyć, wracając do własnego tempa i kierunku.